poniedziałek, 5 stycznia 2015

Bell, 2Skin, Pocet Pressed Rouge

Witam Was dziewczyny w Nowym Roku. Mam nadzieję, że sylwester spędziłyście wybornie;)
Dzisiaj chciałam Wam przedstawić ulubieńca grudnia. Bardzo się ucieszyłam gdy ujrzałam w Biedronce szafę z kosmetykami Bell. Z racji dużych zapasów kosmetyków postawiłam na zaniedbaną w nich kategorie mianowicie róży.
Opakowanie i cena:
Róż zamknięty jest w małym, niepozornym plastikowym opakowaniu. Jest dość solidny i trwały. Nie musimy się bać, że samoistnie się otworzy. Cena w Biedronce nie przekracza 10zł(coś ok 7,99zł ale ręki sobie uciąć nie dam;) za ten sam kosmetyk tylko w drogeriach musimy dać ok 12,99zł! Dla mnie 5zł przebitki to spora sumka.
Konsystencja i zapach:
Konsystencja jest pudrowa. Nie puli się co jest dużym plusem. Warto do delikatnie otrzepać przed nałożeniem na twarz. Niby plamy nie można nim zrobić ale lepiej dmuchać na zimne;) Rozprowadza się i rozciera bardzo dobrze. Ja nie wyczuwam żadnego zapachu.
Moja opinia:
Mimo tego, że różu używam zazwyczaj jak mi się przypomni(czyli rzadko) to lubię ten produkt. Mogę wręcz stwierdzić, że dzięki niemu chętniej nakładam kosmetyk tego typu. Sam produkt nie jest totalnie matowy. Ma delikatne drobinki, proszę nie mylić tutaj z brokatem, które pięknie ożywiają nam cerę. Raczej nie można z nim przesadzić ale ja zawsze otrzepuję pędzelek bo wiadomo lepiej zapobiegać niż leczyć;) Mam cerę, która przetłuszcza mi się w strefie T na policzkach mam skórę normalną, która utrzymuję róż nawet do 8godzin. Czego się nie spodziewałam po tak tanim kosmetyku. Jak już zaczyna schodzić to jednolicie nie tworzy przy tym plam. Jego dużym plusem jest to, że bardzo naturalnie wygląda na twarzy. Nie robi efektu sztucznej lali.
Tak jak wspominałam opakowanie dość dobrej jakości. Jest bardzo wydajny używam go ponad miesiąc i nie widać prawie żadnego zużycia. Ogólnie bardzo polecam.


Miałyście go? Lubicie czy tak średnio? Co jeszcze polecacie z szafy Bell?